RSS
 

Piękno siódmego marca

07 mar

 

 

Stoję w kolejce do kasy w niewielkim markecie.

- Proszę pani! Proszę pani!

Obcy mężczyzna rzuca mi błagalne spojrzenie.

- Niech mnie pani wpuści przodem, spieszę się, ja tylko z tymi kwiatkami, a pani ma tyle tego…

Biedak nie wygląda najlepiej. Czoło poprzecinane głębokimi bruzdami pokrywa warstwa błyszczącego potu, okulary noszą na jednym szkle wyraźny odcisk opuszka palca.

- Naturalnie.

Mówiąc to odsuwam się pół kroku w bok, robiąc przed sobą przestrzeń dla nieznajomego. Przy kasie stoi właśnie babcia z wnuczką, która usiłuje wymusić na staruszce zakup dużej paczki chipsów. Mężczyzna zajmuje miejsce w niewielkiej kolejce i z westchnieniem ulgi zdejmuje poplamione okulary.

- Gdzie one mi się tak upaprały…

Wyciągając paczkę chusteczek upuszcza bukiet składający się z różnokolorowych tulipanów.  Nieznajomy jest niezdarny i bardzo uroczy w tej swojej niezdarności. Najwyraźniej tego dnia martwa materia stawia mu ciągły opór. Podnosząc bukiet nawet nie zauważa, że z kieszeni płaszcza właśnie wypadł mu telefon komórkowy. Schylam się i podaję mu zgubę.

- To mój ulubiony telefon. Wie pani, taki zabytek bez internetu. Żona mówi mi, że gdyby nie ona, to ja bym ciągle oświetlał dom lampą naftową, taki jestem odporny na nowinki cywilizacyjne.

Fajtłapa okazuje się niezłym gadułą. To zaskakująco miła odmiana po uprzednim wysłuchaniu kilkudziesięciu próśb przyszłej ofiary wysokiego cholesterolu, jęczącej:

- Babciu, no kup mi te chipsy! No kup je!

Swoją drogą od razu widać, od kogo mała odziedziczyła upór. Babcia nie ustępuje nawet na milimetr. Nie rusza ją nawet argument z tych „poniżej pasa”, typu:

- Ale mama mi kupuje! Tata też! I ja ich baaardzo za to kocham!

Słowa nieznajomego zagłuszają coraz cichsze werbalne naciski wnuczki na babcię.

- Wszędzie szukałem tulipanów w takich kolorach, wie pani, takie były pierwsze kwiaty, jakie kupiłem żonie. Nawet nie kupiłem tylko załatwiłem. Nie było łatwo, wtedy to wszędzie tylko goździki królowały. Ładne, prawda?

Wyciąga pod mój nos lekko zmiętolony już bukiet.

- Ładne. Żona na pewno się ucieszy.

Nieznajomy mruczy coś niezrozumiale pod nosem, a ja udaję, że nie widzę jego specyficznego „splątania”. Babcia z marudzącą, niezadowoloną (ale w perspektywie czasowej na pewno zdrowszą)wnuczką znikają za rozsuwanymi drzwiami, do kasy zaś podchodzi młoda kobieta usiłująca opanować pokaźną stertę drobnych zakupów. Za nią stoi nieznajomy i ja. Mężczyzna pociera w roztargnieniu czubek swojej skąpo owłosionej głowy.

 - Ucieszy albo  i nie ucieszy!

Nieznajomy niemal wykrzykuje trapiące go zmartwienie. Uśmiecham się – mężczyzna, niezamierzenie, jest bardzo zabawny. Bukiet znowu ląduje na podłodze.

- Bo widzi pani, ona wie, że dostanie takie kwiaty na Dzień Kobiet!

- To chyba nic złego…

Pocierając palcem zewnętrzne szkło okularów mężczyzna kontynuuje :

- Ale ona chce być w końcu chociaż raz zaskoczona, tak mi wczoraj powiedziała. Bo – podobno – stałem się nudziarzem.

Powstrzymuję śmiech, tymczasem pan zabiera się za wycieranie zabrudzonych w roztargnieniu szkieł okularów. Nie przepadam za nieznajomymi gadułami, którzy bombardują człowieka lawiną narzekań na zastaną rzeczywistość. Ten mężczyzna z całą pewnością nie jest malkontentem. Jego roztargnienie jest naturalne, zaś trapiące go rozterki – po prostu rozbrajające.

- Ale ja wymyśliłem! Dzisiaj w parku, z wnukiem. Samo przyszło, jak zająłem się uciekającym mi szkrabem.

Młoda kobieta celowo opóźnia odejście z zakupami. Słucha nieznajomego, tak jak ja i jeszcze kilka osób w pobliżu.

- Co wymyśliłem?

Szelmowski uśmiech wpełza na twarz pobrużdżoną głębokimi zmarszczkami i rozświetla ją jak latarnia.

- Ja jej dzisiaj dam te kwiaty! SIÓDMEGO!

Kasjerka nie wytrzymuje  i zaczyna chichotać. Nie kryjąc swojego rozbawienia chwalę zamysł mężczyzny:

- Sprytne.

- Będzie miała niespodziankę ta moja kochana Ania, oj, będzie, prawda?

Bukiet ląduje po raz trzeci na podłodze. Tym razem podnoszę go zanim nieznajomy upuści kolejną rzecz. Kasjerka nabija zakup mężczyzny na kasę. Nie mogę oprzeć się pokusie i pytam:

- Które to już państwa święto kobiet?

Nieznajomy drapie się po nosie (zahaczając niebezpiecznie o okulary, jakżeby inaczej) i po chwili namysłu odpowiada:

- Czterdzieste drugie…

Z uśmiechem gratuluję imponującego miłosnego stażu. Nieznajomy podnosi wskazujący palec na wysokość swojej twarzy i głosem przepełnionym radością, z namaszczeniem cedząc poszczególne słowa, dodaje:

- Ale pierwsze takie, kiedy zaskoczę moją Anię!

 

Nieznajomy odchodzi trzymając blisko ciała kolorowy bukiet „po przejściach”.

- Jak ja bym chciała takiego nudziarza.

Kasjerka wzdycha odprowadzając wzrokiem postać mężczyzny. Przez szklaną szybę widzę, jak bukiet po raz kolejny ląduje na ziemi.

- Teraz już takich nie produkują, ale pomarzyć można…

Autor tych słów, młody chłopiec z łobuzerskim uśmiechem na twarzy, puszcza do mnie „perskie oczko”. Rozmarzenie kasjerki mija w ułamku sekundy. Wlepia oczy w młodzieńca, jakby zobaczyła ufo.

 

Naprawdę nie wiem, dlaczego odgórnie założyłam, że dzisiejsze zakupy będą nudną, rutynową sprawą „do odhaczenia”. Świat jest różnorodny. I dzięki temu taki piękny.

 

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii Proza zwykłych dni.

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~marek

    21 marca 2017 o 13:23

    Tak wygląda miłość która jest od serca .ta sztandarowa może jest bardziej widowiskowa i huczna ale za to ulotna .Życzę wszystkim tej prawdziwej

     
    • ~nie-dzisiejszy

      21 marca 2017 o 13:57

      Tak mówisz a dzisiejsze babki na takich gości mówią że to nuda i wybierają tępych karków. Potem jest ryk bo kark ma ciężką łapę he he he

       
  2. ~Iwona

    17 marca 2017 o 19:52

    Hej Marzena :) dawno Cię nie czytałam, ale widzę że jesteś w formie :)))

     
  3. ~mama3

    14 marca 2017 o 13:52

    Mamy taką parę w sądiedztwie. Tez bym chciała takiego męża. Ona sobie z niego czasami żartuje tak z klasą a on wpatrxony w żonę,jak w obraz. Nie mają dzieci swoich,wiem od siostry że mieli u siebirle dziewczynkę z rodziny i ją wychowali.niestety zginępa w wypadku. U mnie w domu trpjka brzdąców i brak czasu na relacje,wszystko kręci się wokół dzieci i męża traktuje jak wdpołlokatora, nie czuję miłości i jestem przekonana ze on ma tak samo. Jedt mi to obojętne. To robią z miłości dzieci. Życie bum oddałaza moich urwisów aleczuje że macieżyństwo zabrało mi coś ważnego. Warto było ale…
    Patrzę z zadrością jak starszy pan przytula żonę,jak myślą,ze nikt nie widzi to całuje ją w usta,jak nastolatek. Jak ja bym chciała tak życ. Nie jedtem wyjątkiem,mam przyjaciółki i wszędzie tam gdzie są dzieci prędzej czy później cow siada w małżeństwie. Wkurza mnie mit o macieżyństwie które spala rodzinę i uszcz3śliwia kobietę. Uszczęśliwia ale to często radość przez łzy. O tym się nie mówi i to jest szok dla małżeństwa nie dziwię się rozwodom. Dzieci wycjowujemy tak,żeby umiały i chciały żyć w świecie,z ludźmi, one dorastają i wtedy ta pustka między małżonkami jest nie do wypełnienia. Dlatego tak wirlu się rozwodzi gdy dzieci idą na studia. Mama i tata też chcą być szczęśliwi, po tylu latach wyrzeczeń sama sięgnę po coś więcej od życia i mam nadzieję,ze coś dobrego tylko dla mnie jeszcze może mnie spotkać. Takie jest życie bez lukru.

     
  4. ~be

    10 marca 2017 o 08:36

    Urocze roztargnienie…tylko się zastanawiam czy ciągle coś upuszcza ?:) :) :);) ;) ;)

     
  5. ~PKanalia

    9 marca 2017 o 11:17

    zapytam w konwencji „humor przewrotny”, czy pani Ania faktycznie powinna czuć się zaskoczona?… toć w końcu nadchodzi kiedyś w życiu taki moment, gdy coś ma pełne prawo się pomylić, na przykład jakaś data…
    pozdrawiać jzns :)…

     
  6. ~sis

    8 marca 2017 o 11:58

    Mój brat jak mu żona wypomniała, że zawsze zabiera ją na urodziny do tej samej restauracji to zabrał ją do maca. Dzisiaj już są po rozwodzie, chyba jej się niespodzianka nie spodobała hi hi hitak szczerze to była z niej koszmarna osóbka.

     
  7. ~linka

    7 marca 2017 o 19:09

    Żona na pewno będzie zaskoczona, co Pan z radością podchwyci i od teraz wszystkie święta będą ruchowe, jego żona już nigdy nie będzie wiedziała kiedy dostanie prezent na swoje urodziny :D

     
 

  • RSS